LAPTOPY I ŁADOWARKI (O MIŁOŚCI)

fot. Agata M. Skrzypek / Niezdarne fotografie

I

Bądźmy szczerzy: zazwyczaj jednak wiesz. Oczywiście, w trakcie a nawet jeszcze długo po tym opowiadasz przyjaciółkom płaczliwym głosem, że „jak to się mogło stać” i że „co ty takiego zrobiłaś”. Ale w głębi serca, na koniec dnia, przyznasz stojąc przed lustrem podczas mycia zębów, że w sumie, to wiedziałaś od samego początku.

JA, GÓWNIARA


Wszystko przez to, że źle zaczynam. Nie potrafię dobrze zacząć weekendu. Wiem tak ogólnie, że nie potrafię, ale ciągle jeszcze nie namierzyłam tego punktu krytycznego, tego momentu w tygodniu, który decyduje o tym, że właśnie źle zaczęłam weekend. Czasami myślę, że to dlatego, że w czwartek po południu nie ugotowałam obiadu na dwa dni. Gdybym ugotowała obiad na dwa dni już w czwartek, nie musiałabym wstępować głodna do Carrefour Express w drodze z piątkowego wykładu o kinie dokumentalnym do domu. Gdybym wróciła z wykładu prosto do domu, odgrzała obiad, który przygotowałam roztropnie już w czwartek, nie musiałabym niecierpliwie jeść na obiad kanapek z chlebem pakowanym w takie plastikowe prostokątne paczki. Zawsze kiedy jem na obiad kanapki z chleba pakowanego w gotowe kromki do tych paczek, czuję się jak oferma. Oferma to osoba pomiędzy dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia, która na obiad je kanapki – to jest obowiązująca definicja, możecie sprawdzić w słowniku wyrazów obcych.

Let the sky fall, when it crumbles



Kiedy przyjdzie najostatniejszy z ostatnich i najostateczniejszy z ostatecznych dni, kiedy już nie będzie miało znaczenia, czy wtedy to ja się spóźniłam, czy Ty za wcześnie wyszedłeś. Wtedy wszystko Ci opowiem, obiecuję.