MOJA WARSZAWA

Fot. Michał Turlewicz / portfolio

Miałam pięć lat. Tata zabrał mnie i mojego brata na występ Davida Copperfielda w Pałacu Kultury. Było super, bo pierwszy raz jechałam wtedy metrem i minęłam na ulicy prawdziwego Tomasza Kammela. Moje wycieczki do Warszawy nie były już nigdy potem aż tak zachwycające. W czasach liceum czasami jeździłam w weekendy do warszawskich teatrów, ale tamte, najczęściej samotne, podróże pociągami kojarzą mi się dzisiaj przede wszystkim z ogromnym stresem, odświeżaniem co dwie minuty mapy google i obsesyjnymi myślami: „jeśli spektakl skończy się za pół godziny, to zdążę jeszcze na dzienny autobus… ok, teraz jeśli skończy się za piętnaście minut, to szybko wstaję, idę do szatni pierwsza i biegnę… kurde, kurde, kurde, czy dwadzieścia złotych wystarczy mi na taksówkę w tym pieprzonym mieście?!”. C’est la vie.

WSPOMNIENIA Z CUKIERNI


Spotkali się w pustej cukierni. 
Cukiernie rano są puste 
i puste jest serce dziewczęce, 
gdy je rozpacz wypełnia, nic więcej. 
Julian Tuwim

Nie lubię szarlotki, ale czasem mam ochotę. 

Katarzyna Siekańska

*

MAMO


Kraków, Warszawa, Kielce. Czasami nawet Zakopane. Wszystko jedno, który to rok. Nieważne, co to za dzień, nieważne, jaka okazja. Najpierw mam kilka, później kilkanaście, w końcu dwadzieścia kilka lat. Zmieniają się pory roku, zmienia się moja waga i wzrost, zmieniają się chłopcy, których przyprowadzam do domu. Nie zmienia się tylko jedno. Jedno jedyne pytanie. „Mamo, czy masz pożyczyć jakieś rajstopy?!”.