Ostatnia kropla wody hrabiego Barykenta. Albo: co jest w życiu najważniejsze. Ale tak naprawdę. Tak naprawdę najważniejsze.


Fot. Agata M. Skrzypek / Niezdarne Fotografie

I

Odkąd opublikowałam Moje ulubione gatunki ludzi (które zresztą czytaliście chętnie, jak widzę), mam wielką ochotę napisać część drugą: rodzaje ludzi, których nie cierpię. Póki jednak tekst ten nie jest jeszcze skończony, zdradzę Wam mały spoiler. Nienawidzę ludzi, którzy mówią: „W pustyni i puszczy to wspaniały przykład powieści postkolonialnej”. Fuck you, you fucking fuck. Mam głęboko w dupci, czy to jest powieść post-cotamsechcesz. Nie o tym jest ta książka, głupi pacanku. Ta książka jest o tym, że Staś tylko udawał, że pije wodę, żeby dla Nel zostało więcej. I tylko w tym leży sens tej książki. I tylko w tym leży sens.

Nowy rok to dłuższe włosy (albo co się zdarzyło w Strasburgu)


Jest noc, ostatnia noc tego roku. Za parę minut zmieni się data. Stoję przy oknie w moim maleńkim „dziewięć na dziewięć z łazienką” pokoju jednoosobowym na ósmym piętrze akademika. Stoję i patrzę na pierwsze wybuchy fajerwerków nad miastem Strasburg. Obok mnie stoi K., dziewczyna z Polski, którą poznałam podczas zwiedzania muzeum rzeźb. Nie znamy się prawie w ogóle, w czasie całego semestru rozmawiałyśmy zaledwie kilka razy, nie pamiętam nawet dobrze, co ona studiuje. Mamy się na facebooku, ale nie lajkujemy sobie zdjęć. Spędzamy w swoim towarzystwie ostatnie minuty starego roku, bo tak wyszło. Pijemy piwo grejpfrutowe i chrupiemy chipsy duszki. Jak nam się skończy piwo, to będziemy pić czarną herbatę. Po północy wzniesiemy toast, każda napisze kilka smsów z życzeniami do znajomych w Polsce i się rozejdziemy. O wpół do pierwszej będę już leżała w łóżku. Jeden z lepszych sylwestrów w moim życiu.

ZAMIAST ŻYCZEŃ: BAJKA O WRONIE, KTÓREJ ZŁAMAŁO SIĘ SERCE

 

Bajka powstała jako owoc pracy warsztatowej w szkole Maszyna do Pisania pod okiem Sylwii Chutnik. Autorką ilustracji jest Julia Siekańska.